System failure.
[info]equus_2010
Nie spodziewałem się, że niektóre rzeczy pójdą aż tak chujowo. Że moja rodzina jest pochrzaniona, to wiadomo od dawna. Ale nie spodziewałem się, że sytuacja rozwinie się tak, jak to się obecnie dzieje. Smutne to. System się sypie. Od początku był zły, ale jakoś się utrzymywał, aż do teraz. No cóż, trzeba się nauczyć funkcjonować w nowej rodzinnej rzeczywistości. "Życie" - jak to mówi drugi połówek.

Któż to?
[info]equus_2010
A któż to tak się domaga wiadomości z mojego nieskończenie prozaicznego życia?

Kieł.
[info]equus_2010
Jeszcze jedno, polecam film "Kieł", leci obecnie w kinach. Przyjechał do nas z Grecji. Jeśli macie ochotę na bardzo (bardzo) dziwny film, na który ktoś miał bardzo ciekawy pomysł, tylko z realizacją nie do końca wyszło, to bardzo polecam. Generalnie albo uznacie, że było zdecydowanie warto zobaczyć coś tak odjechanego, albo że totalnie wyrzuciliście pieniądze w błoto.

O życiu.
[info]equus_2010
Mam dziś wolny dzień i chwilowo jestem sam w domu i zapragnęło mi się coś tutaj wpisać. Świat się strasznie zmienia. Wchodzę sobie na stronę Apple'a. Kiedyś często wchodziłem i się zachwycałem. Dzisiaj nie zachwycam się może tyle samymi produktami, co ich marketingiem. Mam od jakiegoś czasu problem z blogiem o tyle, że czasem nawet bym coś napisał, ale potem stwierdzam, że to się w zasadzie nie nadaje do publikacji (często używane przeze mnie słowo w kontekście zawodowym). Inna rzecz, że bloguje się najlepiej samemu, a ostatnio prawie nigdy nie jestem sam, zupełnie inaczej niż kiedyś. Popełniłem zamówienie płyt na Amazonie. I kupiłem jedną w Saturnie w Złotych Tarasach, "Folklore" Nelly Furtado. Są tam trzy utwory, które bardzo lubię. Za 19,90 kompletnie nie mogłem się oprzeć i zupełnie nie żałuję, wtedy (2003... omg, czuję się staro...) Nelly była jeszcze fajna i nie merdała cyckami i nie przyjaźniła się z mega-tandetnymi producentami, żeby się spodobać. Nie wiem, co dziewczynie potem odbiło. A, no i samochód. Mamy samochód. Nie spodziewałem się, że to będzie taka duża zmiana w organizacji życia, niesamowite. Jak miło jest się tak zatrzymać. Jak odpocznę, chcę biec dalej, ale takie zatrzymanie daje okazję do docenienia wszystkiego, co powstaje. Żyjemy w bardzo zabawnych czasach, może ja czytam złe blogi (dalej czytuję regularnie, chociaż coraz mniej czytam blogów stricte osobistych), ale bardzo się boję o przyszłość, świat zmierza ku bardzo dziwnym rzeczom i bardzo zastanawia mnie moje życie za 20 lat. Moja korporacja jest zabawna, program, w którym pracuję, jest zabawny. Dowiaduję się ciekawych rzeczy o biznesie w wymiarze globalnym - np. że pomimo usilnych starań uporządkowania tej masy ludzi i procesów, bardzo łatwa wkrada się totalny chaos. I nigdy nie wiadomo skąd nadejdzie uderzenie chaosu. Na przeogromne szczęście nie jest to u mnie związane ze stresem, pracuję w mega-wyluzowanym środowisku. Czasem się zastanawiam, czy miałoby jakikolwiek sens zarabiać więcej, ale totalnie się wszystkim stresować i tracić zdrowie - tego się nie kupi. Mam w swoim otoczeniu osobę, która przez 5 lat zarobiła więcej niż wcześniej przez 15, ale to tak bardzo odbiło się na organizmie, że to widać gołymi oczami. Nie zarabiam mało, nie zarabiam dużo, jak na Warszawę mogłoby być więcej, ale każdy zawsze chcę więcej. Teraz kręci kupowanie mnie Levi'sów na Allegro, z nieodłącznym ryzykiem tego, że spodnie mogą nie pasować. Na następnym etapie kupowałbym je pewnie w sklepie, wydając tak na oko 6 razy więcej. Na jeszcze następnym kupowałbym Evisu, być może specjalnie robiąc od czasu do czasu wypad na Savile Row do ich jedynego własnego londyńskiego sklepu, wtedy wydawałbym jeszcze 2 razy więcej pieniędzy niż na drugim etapie. Pieniądze zawsze da się wydać, nie ma jakichś wielkich ograniczeń. Więc czy jest sens zarabiać więcej i więcej? Najważniejsze to zaspokoić poczucie bezpieczeństwa, a ono w dużej mierze związane jest z zupełnie innymi rzeczami niż pieniądze. Muszę posprzątać. Miło było znów odwiedzić bloga. Nie wiem, kiedy będzie następny raz. ;)

PS. Jestem materialistą. Z wiekiem (mówi 27-latek) zaczynam się godzić z faktem, że bardzo bardzo jestem materialistą.

:)
[info]equus_2010
Nie piszę na blogu, ale w myślach często do niego wracam. Co bym napisał. Co już napisałem. Życie nabrało tempa, które nie pozwala pisać. Działanie zamiast myślenia. Doświadczane z intensywnością, jakiej wcześniej nie było.

Miałem wczoraj doła. A może to było przedwczoraj? To też zupełnie nowe - dni mi się zlewają. A dół, taki klasyczny, też ostatni był tak w marcu chyba jakoś. W lutym był totalny kryzys, ale to był kryzys oczyszczający. Kryzysy są oczyszczające.



Wiosna jest nieskończenie ładna. (It's soooo just like in London last year...)

I jest joga. I bieganie. I gry. I komputer. I muzyka. OMG.



Dubstepowe Friday - 0:35 rządzi. Ja nie wiem, kto wymyślił dubstep, ale momentami nawet to lubię.

Wysyłanie notek z komórki jednak nie do końca działa.



Długa ręka rządzi i kaczki rządzą. :)

Pozdrawiam wszystkich Czytelnikufffff. :)

Wpis testowy.
[info]equus_2010
Sprawdzam wysylanie wpisow z komorki. :)

Posted via m.livejournal.com.


Equus dzieli się muzyką.
[info]equus_2010
Helou. Oto dawka muzyki od DJ Equusa na dziś:



Rex The Dog - Italian Blonde

Rex The Dog pojawiali się już na moich blogach co najmniej dwukrotnie, pojawiają się po raz kolejny. Utwór jest przaśny, ale podoba mi się ta przaśność.




Ólöf Arnalds - Vinur Minn

To "lalalala" jest totalnie przesłodkie. Me likes very much. :)




Rihanna - Only Girl

Pewnie znacie z radia. Patrząc na przekrój moich popowych zainteresowań z ostatnich lat widzę, że regularnie jakiś utwór Rihanny mi się podoba. Miewa strasznie kiczowate/złe momenty, ale ogólnie jest naprawdę in plus. W tym utworze refren rządzi.




Lady Gaga - Scheiße (Thierry Mugler Mix)

Dziwne (i absurdalne), ale pociągające.




Yeah Yeah Yeahs - Heads Will Roll (A-Trak Remix)

Tak naprawdę zdążyło mi się już znudzić, ale przez kilka dni rządziło.




David Guetta - In Love With Myself (Benny Benassi Remix)

Utwór znam od paru lat, ale dopiero ostatnio jakoś mnie dopadł i przez czas jakiś miałem zapętlony w iPodzie.




Brian Eno / Laraaji - Dance #1

Im dłużej znam, tym bardziej lubię. Z jednej strony te dźwięki są trochę drażniące, a z drugiej takie mega-przyjemnie kojące. :)

Dramat!
[info]equus_2010

!@#$%^&*()_+|
[info]equus_2010
Nie wiem, co ten kawałek ma w sobie, ale popełniłem totalną miłość do niego. Wczoraj w pracy przesłuchałem go z chyba 4 razy pod rząd - biorąc pod uwagę, że trwa 10 minut, to jest 40 minut słuchania. ;)



Fuck Buttons - Surf Solar

Nie, tu nie ma żadnego podobieństwa!
[info]equus_2010
Lady Gaga - Born This Way (2011)



Madonna - Express Yourself (1989)



Wczoraj usłyszałem nową Gagę w sklepie i przez dobre 20 sekund wydawało mi się, że słyszę Madonnę. ;)

You are viewing [info]equus_2010's journal